Ochłodziło się. To
bardzo dobry czas na rozgrzewającą i aromatyczną zupę z pora. Moja oczywiście
jest łatwa i relatywnie szybka do przygotowania. Owszem, gotowanie ciecierzycy trochę
trwa, ale jak już ją mamy, to sama zupa robi się migiem!
Chociaż potrawy, które
zwykle gotuję, są niedrogie, czasami lubię też odrobinę zaszaleć i
poeksperymentować z nowymi smakami. Tak właśnie stało się tym razem, gdy z
supermarketowej półki wezwała mnie trawa cytrynowa. Z czym by ją połączyć?
Okazało się, że por to strzał w dziesiątkę. Do tego kokos i kolendra, które
również są charakterystyczne dla kuchni tajskiej. W roli wkładki białkowej – ciecierzyca,
której łagodny smak świetnie kontrastuje z wyrazistą, esencjonalną zupą.
Składniki na 2-3 spore
porcje:
1 duży por
pół szklanki ciecierzycy
3 łyżeczki pasty z trawy
cytrynowej
2 łyżki oleju
kokosowego
kolendra
kurkuma
kardamon
sól
pieprz
Przygotowanie:
Ciecierzycę namaczamy
na noc: wody musi być co najmniej dwa razy tyle, co nasion. Są dwie szkoły: jedna
mówi, żeby namaczać i gotować w wodzie z sodą oczyszczoną, druga – że lepiej
bez. Ja stosuję wersję mieszaną: namaczam z sodą, gotuję bez. Dodanie sody
sprawia, że ciecierzyca szybciej robi się miękka. Jeśli się nigdzie nie
spieszycie, można robić bez. Do zupy wystarczy około pół szklanki suchych
nasion, ale zazwyczaj gotuję całą i z reszty robię humus. Na szklankę
ciecierzycy do namaczania daję pół łyżeczki sody.
Namoczone ziarna płuczemy
i zalewamy nową wodą. Gdy się zagotuje, zbieramy pianę, a następnie gotujemy do
miękkości. Mnie zwykle zajmuje to około 40 minut. Pod koniec gotowania, gdy już
widać, że ziarna zaczynają pękać, dodajemy sól i kardamon.
Por płuczemy i kroimy
na plasterki grubości około centymetra. Jeśli chcemy mieć zupę w pięknym,
ciemnozielonym kolorze, dajemy także ciemniejszą część liści. Zdarza się niestety,
że są one łykowate i dogotowanie ich trwa długo. Jeśli nasz blender jest z tych
słabszych, może sobie z nimi nie poradzić i w takiej sytuacji lepiej wyrzucić twardsze
części liści. Chyba że nie mamy nic przeciwko temu, żeby konsystencja nie była idealnie
kremowa i chętnie wchłoniemy dodatkową porcję błonnika.
Por zalewamy wodą, tak
żeby go przykryła, i gotujemy. Do gotowania dodajemy nieco soli, ale też
całkiem sporo kurkumy i kolendry. Jasne części gotują się około 15-20 minut.
Ciemne czasami potrzebują dłużej.
Po ugotowaniu dodajemy
olej i trawę cytrynową. Ja daję taką ze słoiczka zmieloną z dodatkiem octu. Prawdopodobnie da się ją zastąpić suchą, ale wtedy trzeba by dodać wcześniej do gotowania.
Całość miksujemy i doprawiamy pieprzem do smaku. Podajemy z ciecierzycą. Smacznego!
Całość miksujemy i doprawiamy pieprzem do smaku. Podajemy z ciecierzycą. Smacznego!


Komentarze
Prześlij komentarz